KSK Qemetica Noteć pokonała Polonię Warszawa 79:67. Końcowe rozstrzygnięcia coraz bliżej, więc każde zwycięstwo jest na wagę złota. Najwięcej punktów dla naszej drużyny zdobył Luka Mitrović.
W pierwszej piątce spotkanie rozpoczęli: Dylan Frye, Luka Mitrović, Szymon Sobiech, Radosław Trubacz i Sebastian Rompa.
Rzucanie w niedzielę rozpoczął Szymon Sobiech, który od początku meczu wykazywał ogromną chęć rywalizacji i zaciekle walczył pod koszem. Początek meczu był bardzo wyrównany, obie drużyny regularnie punktowały. Z biegiem czasu zaczęła zarysowywać się lekka przewaga biało-niebieskich. Początkowo naszej obronie udawało się także wyłączyć ofensywne zapędy Jalena Sullingera. Swoje problemy w obronie Szymona Sobiecha miał także Robinson. Dzięki temu po upływie 4 minut było 15:7. Następnie pewnie na linii rzutów wolnych czuł się Piotr Lis. Nasz zawodnik trafił 6 prób z rzędu. Noteć radziła sobie coraz lepiej czego dowodem jest dwucyfrowe prowadzenie osiągnięte po udanej akcji Damiana Ciesielskiego. Jeszcze lepiej wyglądała sytuacja po ostatniej minucie 1. kwarty. W niej inowrocławianie zaliczyli serię 7:0. Dzięki temu po 10 minutach było 31:18.
Wejście w drugą część meczu było chaotyczne z obu stron. Na punkty z gry trzeba było czekać ponad 2 minuty. Wcześniej Piotr Lis ponownie celnie rzucił z linii rzutów wolnych. Po „trójce” Dylana Frye’a było 35:18. Podrażniło to gości, którzy zaliczyli serię 6:0. Biało-niebiescy odpowiedzieli trafieniami zza łuku, jednak Polonia w drugiej kwarcie czuła się coraz lepiej. Nasza gra w ofensywie zacięła się. Kolejne akcje kończyły się niepowodzeniami. Dzięki szybkiej passie 7:0 ekipa ze stolicy zbliżyła się na 9 ”oczek”. Reagował trener Szubarga, który wziął czas. Po nim nasze ataki nadal były szarpane i nieskuteczne. Goście starali się jak mogli blokować nasze atuty. Coraz lepiej prezentował się, niewidoczny w pierwszej kwarcie, Jalen Sullinger. Biało-niebiescy próbowali z różnych pozycji i na różne sposoby. Jeśli nawet udało się wypracować wydawałoby się dogodną pozycję piłka nie znajdowała drogi do kosza. Rywale łącznie zaliczyli serię aż 13:0. Na tablicy świetlnej widniał wynik 41:38. Inowrocławianie prawie 5 minut czekali na kolejne punkty. Tę niemoc z linii rzutów wolnych przełamał Sebastian Rompa. Ostatecznie obie drużyny schodziły na przerwę przy wyniku 43:38.
Druga połowa także zaczęła się od nie najlepszego okresu w ofensywie obu zespołów. Konto Noteci w tej kwarcie otworzył Szymon Sobiech. Rywale zrobili to po 2 minutach. Ponownie wiele akcji kończyło się niepowodzeniami. Nerwowo było na ławce warszawian, bowiem po raz drugi w tym meczu została ukarana faulem technicznym. Goście byli coraz bliżej. Po trafieniu zza łuku Robinsona na tablicy świetlnej widniał wynik 46:45. W ważnym momencie skutecznie z dystansu rzucił Luka Mitrović. Następnie nasze posiadanie wykończył Darrell Harris i udało się nieco odeprzeć napór gości. Nadal pewne było, że każde posiadanie będzie miało duże znaczenie. Polonia cały czas starała się jak najbardziej zbliżyć do naszej drużyny. Na szczęście w ważnych momentach biało-niebiescy potrafili znaleźć odpowiedź i rywalom nie udało się doprowadzić choćby do remisu. Przed decydującymi 10 minutami było 58:54.
Każdy scenariusz wchodził w grę. Tym bardziej, że po 45 sekundach 4. kwarty Robinson doprowadził do rezultatu 58:56. Następnie do głosu doszedł Sebastian Rompa. Nasz środkowy wykończył akcję, a następnie dobrze pokazał się po obu stronach parkietu. Najpierw zablokował Jana Malesę. Pobiegł do kontrataku i zakończył go wsadem. Na swoje odpowiednie tory wszedł Sullinger, którego było coraz trudniej upilnować. Po jego udanej akcji było 64:61 na 6 minut i 45 sekund przed końcem meczu. Po stronie Noteci odpowiednio rozgrzał się Luka Mitrović. Serb w ważnych momentach pozwalał przechylić szalę na korzyść inowrocławian. Rozgrywający rzucał i asystował, a wynik wyglądał coraz lepiej na korzyść biało-niebieskich. Po kolejnej udanej akcji Sebastiana Rompy było 74:67. Sytuacja gości jeszcze bardziej skomplikowała się. Faul w ataku popełnił Shiloh Robinson. Było to jego piąte przewinienie, więc Amerykanin zakończył występ w meczu na nieco ponad 3 minuty przed jego końcem. Nie przejmowała się tym drużyna Krzysztofa Szubargi, która konsekwentnie robiła swoje i dokładała kolejne „oczka”. Rywale bardzo słabo wyglądali w ofensywie w ostatnich fragmentach meczu. Konsekwencją tego jest prawie 5 minut bez punktu. Noteć wytrzymała gorsze momenty i napór rywali. W ważnych momentach znajdowała drogę do kosza i wytrzymała presję. Efektem bardzo ważne zwycięstwo 79:67.
Punktacja:
KSK Qemetica Noteć: Mitrović 17, Lis 16, Rompa 12, Sobiech 11, Trubacz 9, Frye 6, Harris 4, Czujkowski 2, Ciesielski 2, Styczeń 0, Stryjewski 0, Grzesiak 0
Polonia: Sullinger 23, Robinson 12, Duda 8, Malesa 8, Zalewski 7, Pułkotycki 4, Niemiec 3, Osiński 2, Poradzki 0, Franczuk 0, Trzybiński 0, Borowski 0
Red. Tomasz Mierzwa