1 dzień temu | 25.01.2026, 18:42
fot. Łukasz Raczkowski
Niestety w 21. kolejce lepsi okazali się goście z Białegostoku. Żubry Abakus Okna pokonały KSK Qemetica Noteć Inowrocław 81:80. Losy meczu rozstrzygały się do ostatniej sekundy i szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili rywale.
Ponownie przystępowaliśmy do meczu osłabieni brakiem Dylana Frye'a i Darrella Harrisa. Pierwszy raz w kadrze znalazł się Travis Leslie. W pierwszej piątce mecz rozpoczęli: Luka Mitrović, Mikołaj Styczeń, Alan Czujkowski, Radosław Trubacz i Sebastian Rompa.
Spotkanie rozpoczęło się od minuty ciszy ku pamięci Romana Janika. Rzucanie zaczął Luka Mitrović, który od początku spotkania był bardzo dobrze dysponowany. Odpowiedział mu dobrze znany w Inowrocławiu Cezary Karpik. W pierwszej połowie obaj panowie byli czołowymi postaciami swoich drużyn jeśli chodzi o poczynania w ataku. Po upływie nieco ponad 3 minut był remis 9:9. Im dłużej trwał mecz, tym coraz pewniej czuli się zawodnicy Żubrów. Wjeżdżali pod kosz i regularnie punktowali. Po stronie Noteci dominował Luka Mitrović. Serb wykończył kolejną akcję i doprowadził do wyniku 11:11. Sam zawodnik miał na koncie 8 punktów. Spotkanie było bardzo wyrównane. Żadna z drużyn nie mogła wypracować sobie znaczącej przewagi. Prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Na 3 minuty przed końcem kwarty zadebiutował w Noteci Travis Leslie. Od razu przywitał się udaną akcją i zdobyciem 2 punktów. Ostatecznie po 1. kwarcie było 22:22.
W pierwszych fragmentach drugiej części meczu obraz gry nie ulegał zmianie. Oba zespoły szły akcja za akcję i wynik oscylował wokół remisu. Sytuacja zmieniła się po upływie półtora minuty. Wówczas do głosu doszli goście. Zaliczyli serię 6:0 i trener Krzysztof Szubarga wziął czas. Po niej kolejne 2 „oczka” dołożył Cezary Karpik i białostoczanie prowadzili 33:25. Trwającą 3 minuty passę bez punktu przerwał Piotr Lis. Niestety cały czas goście wykorzystywali nasze słabości pod koszem i łatwo wchodzili w strefę podkoszową. Między innymi dzięki temu po akcjach Cezarego Karpika na tablicy świetlnej widniał wynik 38:28. Dwucyfrowa przewaga przeciwników zadziałała na biało-niebieskich pobudzająco. Rzucili się do odrabiania strat. Luka Mitrović dał sygnał i zaczął serię 8:0, z czego sam zdobył 6 „oczek”. Mogło być jeszcze lepiej, ale Serb spudłował dwa rzuty wolne. Gdy już udało się doprowadzić do wyniku 36:38, wówczas goście ponownie odskoczyli. Szybka seria 5:0 i znowu trzeba było odrabiać. Nie było łatwo, bowiem gra w ataku w tym okresie nie szła najlepiej. Podopieczni trenera Szubargi zaliczyli 2 minuty bez udanej akcji. Przełamał to Travis Leslie, jednak to Żubry schodziły na przerwę z prowadzeniem 46:40.
Zaraz po przerwie zapunktował Szymon Sobiech. To była jedyna udana akcja w ataku z obu stron na długi czas. Widać było poprawę w grze obronnej naszej drużyny. Białostoczanie nie mogli już tak łatwo wchodzić pod kosz, jednak nie było to wykorzystane po drugiej stronie parkietu. Oba zespoły miały bardzo duże problemy w ofensywie. Niezależnie z jakiej pozycji zawodnicy próbowali, za każdym razem kończyło się to pudłem. Taka sytuacja trwała ponad 3 minuty. Po nich z linii rzutów wolnych trafił Luka Mitrović. Rywale na pierwsze punkty w tej połowie musieli czekać ponad 4 minuty. Mimo tego nie udało się odrobić wszystkich strat. Blisko było po „trójce” Radosława Trubacza, wówczas na tablicy świetlnej widniał wynik 50:51. Rywale odparli napór Noteci, bowiem ponownie uzyskali różnicę oscylującą wokół pułapu 5-6 „oczek”. Niestety po dobrym początku kwarty nie było śladu po następnych akcjach Żubrów. Na 3 minuty przed końcem tej części meczu goście mieli 8 punktów więcej. Spotkanie w tym okresie toczyło się falami. Na serię Żubrów, serią odpowiedziała Noteć. Biało-niebiescy zdobyli 6 punktów z rzędu i doprowadzili do wyniku 56:58. Ostatnie sekundy kwarty należały do gości, którzy przed ostatnimi 10 minutami prowadzili 64:58.
Sytuacja była trudna dla inowrocławian, a wkrótce stała się jeszcze gorsza. Białostoczanie rozpoczęli 4. kwartę od bardzo mocnego uderzenia. W 3 minuty zaliczyli serię 8:0 i na 7 minut przed końcem meczu mieli aż 14 punktów więcej. Porażka wydawała się coraz bardziej prawdopodobna. Ponownie sygnał do odrabiania strat dał Luka Mitrović. Serb zdobył 5 „oczek” z rzędu i tym samym rozpoczął niesamowitą passę. W ataku Noteć wyglądała zdecydowanie lepiej, a i w obronie biało-niebiescy nie pozwalali rywalom na za wiele. Ostatecznie dało to serię 10:0 i wynik 68:72. Inowrocławianie wrócili z bardzo dalekiej podróży. Trener rywali wziął czas i po nim zapunktował Bartosz Proczek. Nie zatrzymało to rozpędu biało-niebieskich, którzy zaliczyli kolejną serię. Tym razem 8:0 i po akcji 2+1 Szymona Sobiecha po bardzo długim czasie odzyskali prowadzenie. Wówczas było 76:74. Była szansa na powiększenie różnicy pomiędzy obiema drużynami, ale blisko kosza spudłował Szymon Sobiech, a następnie piłka nie wpadła do kosza po próbie zza łuku Radosława Trubacza. Goście wykorzystali to i doprowadzili do remisu. W ostatniej minucie zimną krew zachowywał Luka Mitrović. Serb dwa razy oddał rzut w podobny sposób i dwa razy trafił. Ostatni z nich dał wynik 80:78 na prawie 12 sekund przed końcem. Odwrócenie meczu było blisko. Żubry nie poddawały się i mimo problemów z wyprowadzeniem piłki, trafiła ona do Douglasa, który trafił z dystansu. Dzięki temu na 3 sekundy przed końcem było 81:80 na korzyść gości. Tliła się jeszcze nadzieja na wygraną, jednak Luka Mitrović z trudnej pozycji spudłował i kolejna porażka stała się faktem.
Punktacja:
KSK Qemetica Noteć: Mitrović 24, Sobiech 12, Trubacz 12, Leslie 8, Czujkowski 6, Styczeń 6, Lis 5, Rompa 4, Grzesiak 3, Ciesielski 0
Żubry Abakus Okna: Douglas 19, Karpik 14, Haynes-Jones 14, Kutta 8, Itrich 8, Proczek 7, Klawa 6, Kowalenko 4, Tyszka 1, Szpakowski 0