Krok bliżej do celu

1 miesiąc temu | 07.05.2024, 11:56
Krok bliżej do celu

Po bardzo emocjonującej końcówce Ciech Noteć pokonała Energę Basket 90:87 w pierwszym meczu półfinałowym. Już tylko jedno zwycięstwo dzieli podopiecznych Huberta Mazura od Pekao S.A. 1. Ligi!

Półfinałowe starcie w pierwszej piątce rozpoczęli: Darrell Harris, Aleksander Filipiak, Jakub Dłoniak, Mikołaj Grod i Piotr Robak. Początek spotkania ułożył się bardzo dobrze dla naszej drużyny. Rzucanie rozpoczął Aleksander Filipiak. Pierwsze minuty należały do niego w ataku, bowiem zdobył 5 punktów z rzędu wyprowadzając Ciech Noteć na prowadzenie 5:0. Gospodarze zaczęli nerwowo. Notowali straty oraz nie kończyli skutecznie swoich posiadań. Spowodowało to, że po 2 i pół minutach biało-niebiescy prowadzili 7:0. Ekipa z Warszawy przełamała niemoc w ataku dzięki dwóm celnym rzutom wolnym Mateusza Górki. Mimo tego wydawało się, że drużyna z Inowrocławia kontroluje przebieg spotkania. Sytuacja zmieniła się po tym jak trener Axel Olesiewicz poprosił o przerwę na żądanie. Po niej zaliczyli serię 6:0 i doprowadzili do wyniku 12:13. Odpowiedzią na to były dwie markowe akcje Piotra Robaka. Kiedy wydawało się, że sytuacja została opanowana gospodarze ponownie natarli. Ostatnie dwie minuty należały do nich. Ten fragment wygrali 11:4. Przez co pierwszy raz w tym spotkaniu wyszli na prowadzenie. Po pierwszej kwarcie było 24:21.

Przerwa nie wybiła ich z rytmu i na początku drugiej kwarty kontynuowali dobrą grę w ataku. Już po 50 sekundach doprowadzili do rezultatu 28:21. Nasi zawodnicy rzucili się do odrabiania strat. Ważne punkty dał Cezary Karpik, który najpierw przeprowadził akcję 2+1, a następnie dorzucił trójkę. Dzięki temu Ciech Noteć doszła rywali na punkt. Gospodarze odpowiedzieli rzutem z dystansu, jednak to był fragment meczu, w którym ponownie inicjatywę przejmowała ekipa z Inowrocławia. Trzy skuteczne akcje za 2 przy żadnej ze strony Energi Basketu spowodowały, że nasz zespół prowadził 40:35. Gospodarze zaliczyli ponad 2 minuty bez punktu. Kiedy już się przełamali to trafili za 3. W kolejnych minutach po obu stronach wkradło się nieco niedokładności, co spowodowało mniejszą liczbę trafień. W końcowych fragmentach o dorobek biało-niebieskich zadbał Jakub Dłoniak. Na przerwę obie drużyny schodziły przy wyniku 48:41 na korzyść ekipy z Inowrocławia.

Po przerwie gospodarze kontynuowali to co miało miejsce w pierwszej połowie, czyli grali bardzo szybko w ataku. Od początku zaczęli niwelować straty. Po 4 minutach mieli tylko 3 punkty mniej niż Ciech Noteć. Spowodowało to reakcję trenera Huberta Mazura. W kolejnych fragmentach różnica pomiędzy obiema drużynami oscylowała wokół 4-6 punktów. Sytuacja uległa zmianie na nieco ponad 4 minuty przed końcem trzeciej kwarty. Wówczas nasz zespół ponownie w tym meczu zaczął odskakiwać rywalom z Warszawy. 6 „oczek” z rzędu przy żadnym ze strony Energi Basketu spowodowało, że biało-niebiescy wyszli na dziesięciopunktowe prowadzenie. W tym okresie dobrą pracę w ataku wykonał Mateusz Stawiak. Po jego trójce ekipa z Inowrocławia doprowadziła do wyniku 68:56. Szybko spokój spowodowany dobrym wynikiem zburzyli rywale, którzy trafili dwa rzuty z dystansu niwelując straty o połowę. Na 5 sekund przed końcem 2 punkty dołożył Piotr Robak.

W decydującą część meczu Ciech Noteć wchodziła mając 8 „oczek” więcej niż przeciwnicy. Szybko ten stan uległ zmianie, bowiem trójkę dorzucił Cezary Karpik. W pierwszych fragmentach czwartej kwarty utrzymywała się różnica oscylująca wokół 10 punktów. Biało-niebiescy nie pozwalali się za bardzo zbliżyć do siebie. Po kolejnej trójce Mateusza Stawiaka na 5 minut i 22 sekundy przed końcem było 84:70. Mogło wydawać się, że inowrocławska drużyna kontroluje przebieg spotkania i nie powinna mieć problemów z odniesieniem triumfu. Ta sytuacja podrażniła koszykarzy ze stolicy. Gospodarze zaczęli wykorzystywać słabszy okres w ataku naszego zespołu i krok po kroku zbliżali się do remisu. Na 3 i pół minuty przed końcem miejscowi doprowadzili do rezultatu 77:84. Trener Hubert Mazur był zmuszony wziąć czas. Przerwa nie wybiła z rytmu Energa Basketu. Po kolejnych rzutach wolnych mieli już tylko 4 punkty straty. Nasz zespół przełamał się prawie po 4 minutach. Na dobra akcję Piotra Robaka rywale odpowiedzieli trójką i obie drużyny dzieliły tylko 3 „oczka”. Na domiar złego Cezary Karpik zaliczył 5. faul i musiał opuścić parkiet. Oznaczało to, że czeka nas emocjonująca końcówka. Bardzo ważne dwa punkty zdobył Mikołaj Grod. Na 35 sekund przed końcem gospodarze także trafili i było 85:88. Niestety przy tym rzucie faulował Mateusz Stańczuk, dla którego było to 5. przewinienie. Zawodnik z Warszawy wykorzystał rzut wolny i biało-niebieskim zostały tylko 2 „oczka” przewagi. Drużyna ze stolicy miała szansę na remis. Po nieudanej akcji naszego zespołu faulowany był Patryk Gospodarek. Nie trafił jednego z rzutów wolnych i było 87:88. Na 4 sekundy przed końcem kluczową akcję przeprowadził Mikołaj Grod, który dopisał do swojego konta 2 punkty. Gospodarze mieli jeszcze nadzieję na dogrywkę, jednak spudłowali i to podopieczni Huberta Mazura mogli świętować wygraną. 

Punktacja:

Energa Basket: Gospodarek 25, Zuber 17, Tokarski 12, Dębski 10, Bryniarski 8, Górka 8, Szefler 4, Soszyński 3,

Ciech Noteć: Dłoniak 19, Robak 16, Stawiak 14, Grod 14, Karpik 13, Filipiak 6, Harris 6, Stańczuk 2, Samolak 0 

red. Tomasz Mierzwa 

Udostępnij