Bardzo efektownie sezon przed własną publicznością zakończyła KSK Qemetica Noteć Inowrocław. Biało-niebiescy wysoko pokonali Kotwicę Port Morski Kołobrzeg 95:71. Jest to 7. domowa wygrana w tych rozgrywkach.
Ostatnie spotkanie w Inowrocławiu w wyjściowej piątce rozpoczęli: Dylan Frye, Luka Mitrović, Szymon Sobiech, Radosław Trubacz i Sebastian Rompa.
Pierwszą kwartę można określić sformułowaniem złe dobrego początki. Początek spotkania całkowicie nie ułożył się po myśli Noteci. Pod koszem dzielili i rządzili goście, na czele z Pawłem Leończykiem. Nasi zawodnicy nie mogli znaleźć sposobu na zdobycie punktów. Szymon Sobiech próbował rywalizować pod koszem z Pawłem Leończykiem, ale doświadczony zawodnik dobrze radził sobie po obu stronach parkietu. Ofensywa nadal nie funkcjonowała jak trzeba, czego efektem są trzy i pół minuty bez zdobyczy punktowej. W tym czasie rywale wyszli na prowadzenie 9:0. Nasze konto otworzył Dylan Frye. Amerykanin zrobił to z przytupem i podłączył biało-niebieskich do gry, bowiem trafił trzy "trójki" z rzędu i doprowadził do wyniku 9:13. Niestety ten chwilowy zryw nie przełożył się w tamtym momencie na poprawę sytuacji inowrocławian. Na 3 i pół minuty przed końcem Kotwica prowadziła 20:9. Dominacja przyjezdnych na tablicach miała swoje odzwierciedlenie w statystykach - na 2 i pół minuty przed końcem kwarty mieli 11 zbiórek, a Noteć zaledwie jedną. Taki rezultat podziałał na podopiecznych trenera Krzysztofa Szubargi jak płachta na byka i to był moment, w którym ruszyli do odrabiania strat. Zaliczyli serię 9:0 i dzięki temu na tablicy świetlnej widniał wynik 18:20. Od tamtej pory mecz wyrównał się i po 1. kwarcie było 22:22.
Wejście w drugą część meczu ponownie było lepsze w wykonaniu ekipy znad morza. 5 "oczek" z rzędu zdobył Filip Małgorzaciak i znowu kołobrzeżanie prowadzili. Po 2 minutach naszą niemoc przełamał Piotr Lis. Następnie rywale aż trzykrotnie próbowali z różnych pozycji, jednak za każdym razem kończyło się to niepowodzeniem. Podopieczni trenera Rafała Franka zacięli się w ofensywie, co wykorzystywali biało-niebiescy. Jeden z wielu dobrych momentów miał Darrell Harris. Środkowy rzucił 5 punktów i dołożył do tego blok. Między innymi dzięki niemu nasza drużyna zaliczyła serię 9:0 i objęła pierwsze prowadzenie w tym spotkaniu. Na tablicy świetlnej widniał wynik 31:27. Goście nie poddawali się i odpowiedzialność na swoje barki wzięli doświadczeni – Małgorzaciak i Leończyk. Dzięki im ofensywnym poczynaniom po ponad 3 minutach bez zdobyczy punktowej Kotwica nieco przechyliła szalę na swoją korzyść. W ważnym momencie uaktywnił się Luka Mitrović. Serb rozgrywający dotychczas dyskretne spotkanie w ostatnich fragmentach kwarty zdobył 6 „oczek”, które przyczyniły się do tego, że inowrocławianie schodzili na przerwę z wynikiem 40:37.
Pierwsze posiadania 2. połowy pokazały, że obie drużyny nie będą odpuszczać. Szły akcja za akcję. Po stronie gości do głosu doszedł Ke'Jhan Feagin. W Noteci świetnie dysponowany zza łuku był Dylan Frye. Amerykanin kolejnym trafieniem z dystansu rozpoczął świetną serię. Zwieńczył ją akcją 3+1, po której w hali wybuchła euforia. Wówczas biało-niebiescy prowadzili 54:42. Jeszcze większa różnica dzieliła obie drużyny po tym jak znowu za trzy trafił Frye. Przyjezdni, mimo nie sprzyjających okoliczności, nie poddawali się i cały czas byli groźni. Kolejny raz publiczność poderwała się po składnej i efektownej akcji, w której Szymon Sobiech dograł do Sebastiana Rompy, który całość zakończył wsadem. Kotwica złapała dobry rytm i zanotowała trzy „trójki” z rzędu. Dokładając do tego trafienie Filipa Małgorzaciaka rywale tracili już tylko 4 „oczka”. W końcówce napór przeciwników pozwolił odeprzeć Michał Grzesiak, który celnie rzucił zza łuku. Przed decydującymi 10 minutami było 66:59.
Początek decydującej części meczu był lepszy dla Noteci. Dzięki „trójce” Piotra Lisa inowrocławianie mieli już 10 punktów więcej od rywali. Niestety później biało-niebiescy swoje posiadania kończyli niecelnymi rzutami zza łuku. Kolejni zawodnicy próbowali swoich sił niestety z takim samym skutkiem. Wykorzystali to przyjezdni. Krok po kroku zbliżali się do Noteci. Na 6 minut i 46 sekund przed końcem było 71:67. Sytuacja stała się bardziej skomplikowana niż mogło się wydawać. Na szczęście podopieczni trenera Krzysztofa Szubargi poradzili sobie z tym w świetny sposób. Ponownie złapali odpowiedni rytm w ataku i punktowali słabości rywali. Dzięki temu na 4 minuty przed końcem inowrocławianie prowadzili 80:69. Następnie kołobrzeżanie musieli radzić sobie bez jednego z liderów. Paweł Leończyk popełnił piąty faul i zakończył udział w meczu. Kolejne minuty to już całkowita dominacja Noteci i święto na trybunach. Inowrocławianie nie zatrzymywali się i dokładali kolejne „oczka”. Efektem czego była seria 12:0, która już ostatecznie potwierdziła kto tego wieczora odniesie zwycięstwo. Na minutę przed końcem biało-niebiescy prowadzili 90:69. Ostatecznie ostatni mecz w sezonie w Inowrocławiu zakończył się efektowną wygraną Noteci 95:71. Dylan Frye trafił 8 na 10 prób zza łuku, a Darrell Harris zanotował double double (18 punktów i 14 zbiórek).
Punktacja:
KSK Qemetica Noteć: Frye 28, Harris 18, Mitrović 12, Lis 10, Rompa 8, Stryjewski 6, Czujkowski 3, Trubacz 3, Grzesiak 3, Sobiech 2, Styczeń 2, Ciesielski 0
Kotwica Port Morski: Małgorzaciak 20, Leończyk 15, Feagin 14, Janczak 8, Dzierżak 7, Siembiga 5, Nelson 2, Długosz 0, Lewis 0
Red. Tomasz Mierzwa